Dzień Mamy

28 maja 2018 roku

Weekend za nami, minął jak zawsze błyskawicznie. Wciąż mamy maj, jednak natura rozpieszcza nas zdecydowanie letnią aurą. Jeszcze miesiąc temu jezioro było skute lodem. Półtrora miesiąca temu Jasiek biegał boso po zaśnieżonej trawie. Teraz oboje cieszymy się kąpielami, celebrując każdą wspólną chwilę.

W sobotę, 26 maja, wypadał w Polsce Dzień Mamy. Zastanawiałam się chwilę, za co najbardziej chcę podziękować mojej, ale w głowie miałam zwyczajne „za to, że jest”. Ktoś powie, proste, oklepane wyrażenie, dla mnie jednak to kwintesencja tego, że wiem, że zawsze mogę zadzwonić. Świadomość tego, że mimo, że dzieli nas tak wiele kilometrów, mogę i chcę zadzwonić. Wciąż i wciąż chcę… Wielokrotnie tego dnia serce wyciskało mi łzy wzruszenia na widok zdjęć przesłanych mi przez siostrę, czy na wspominki o mamie w różnych sytuacjach. Taki dzień, jak to powiedziała moja siostra. Zwyczajnie niezwyczajny.


I przyszła niedziela. Tu, w Szwecji, Dzień Mamy był wczoraj, 27 maja. Jest to święto ruchome. Dlaczego? Właśnie po to, by każdy mógł go spędzić tak, jak chce. By praca, szkoła czy przedszkole nie krzyżowały planów celebrowania wspólnych chwil. Dzień Mamy to zawsze niedziela. Piękne to, prawda? Nie omieszkam dodać, że nie tylko Mama ma takie przywileje. Dzień Taty swego czasu został przeniesiony na jesień. Dlaczego? Właśnie po to, by zarówno Mama, jak i Tata mieli swój czas. Po to, by nie łączyć tych dni. Dzień Taty również obchodzony jest w niedzielę. Równouprawnienie w całej krasie 😊

W każdym razie budząc się niedzielnego poranka prawie dwie godziny później niż roboczego dnia, już czułam się odświętnie. Synek nieświadomie przyczynił się do doskonałego humoru od pierwszych chwil, nie wyskakując z łóżka o świcie. Słońce w pełnej krasie, w takie dni aż prosi się, by wycisnąć każdą minutę jak cytrynę. Zakręciłam się w kuchni nad prostym, ale smacznym i pachnącym śniadaniem. Mężczyźni moi natychmiast nakryli do stołu, wybierając mądrze taras, gdzie przy radosnym śpiewie ptaków, ciesząc oczy widokiem ogrodu i jeziora, można celebrować najprostszy posiłek, który wówczas staje się królewską ucztą.

Kiedy się krzątałam, pomyślałam przez chwilę z zadumą, co ciekawego moje chłopaki przygotują dla mnie. Nie żebym miała specjalne oczekiwania, ale sama zastanawiałam się, co chciałabym tego dnia robić. Dzień zapowiadał się upalnie. Obiad w restauracji? Kawa w kawiarni? Spacer deptakiem? Przejażdżka rowerem? Bukiet kwiatów? Wszystko wydało mi się nijakie. Odezwał się żywioł wody we mnie (w końcu wodnik) i już wiedziałam, że nie chcę się nigdzie ruszać. Cieszyć się spokojem i odpocząć, korzystając z bryzy jeziora, zapachu lasu i wszechobecnego bzu i konwalii. W skrytości ducha liczyłam na to, że nie wymyślili żadnej wyprawy, której przecież nie mogłabym odmówić…

Zanim zaczęliśmy jeść, dotarło do mnie ciche pytanie od mojego bystrzaka: „Mamo, czy to prawda, że dzisiaj jest Dzień Mamy?” Nie, żeby nie wierzył tacie, ale lubi sprawdzać u drugiego rodzica naszą jednomyślność. Potwierdziłam, a On zniknął chwilowo w ogrodzie. Wrócił z bukiecikiem kaczeńców, a tata z bukietem bzu. Kocham kwiaty, a te nazbierane spontanicznie, od serca, są mi najbliższe. Tak przystrojone śniadanie smakowało najlepiej…


Jak spędziliśmy resztę dnia? W roli głównej, wbrew pozorom nie mama, a jezioro. Trochę razem, trochę samotnie z książką, ale cały czas nad wodą. Właśnie to było mi potrzebne. Zupełny luz, woda, którą kocham, książka na leżaku, ryby w jeziorze, podpływające do nas przy każdym wejściu do wody, ważki muskające wodę, szum otaczających jezioro drzew… Cisza przerywana powtarzaną bez końca piosenką z filmu o Pippi. To mój czterolatek przygotowuje się do letniego festynu w przedszkolu (temat przewodni- bohaterowie Astrid Lindgren). Nawiasem mówiąc, pokazałam dzisiaj zdjęcie z przymiarki jego stroju Pippi kilku osobom (nie tylko z Polski). Wszystkim się podobało, ale… Jakie było moje zdziwienie, kiedy niektóre osoby były zaskoczone, że chłopiec chce się przebrać za dziewczynkę, że wykazuje odwagę, robiąc to. Absolutnie się z tym nie zgadzam! Przecież to my- rodzice pozwalamy dzieciom rozwijać skrzydła, angażować wyobraźnię, kreować swój świat. To od nas zależy, jak w przyszłości będą postrzegać świat. Czy będą kierować się stereotypami, czy będą podążać za głosem serca. Ja chcę, by Jaś wyrósł na człowieka goniącego własne marzenia i by zawsze był sobą. Jeśli ma ochotę przez chwilę stać się Pippi, którą ja uwielbiam od zawsze, to ja tylko biję Mu brawo.

 

Ale wracając do niedzieli… Faceci moi chwilami byli ze mną, chwilami pozostawiona byłam ze słońcem i swoimi myślami. Takie rzadkie chwile samotności, dla mnie bezcenne. Również po to, by docenić to, gdzie jestem i kim jestem.


I po tak beztroskim i cudownym dniu dotarło do mnie, za co najbardziej chcę podziękować mojej Mamie. Za to, że pozwoliła mi być tym, kim chciałam. Za to, że nie tępiła moich zapędów w różnym kierunku, a dzięki temu pozwalała mi się przekonać, czego właściwie chcę od życia. Za to, że nie walczyła za wszelką cenę z moim uporem. Może nie miała siły. Dziękuję za to, że wbrew ówczesnym oczekiwaniom, nie dawała mi gotowych odpowiedzi, jak być mamą. Byłam taka niepewna, chwilami przerażona i bezradna, jednak nigdy nie powiedziała, że coś mam robić tak, czy inaczej. Zostawiała mi miejsce na moje decyzje i odczucia, będąc tu ze mną w pierwszym okresie życia Jasia. Mimo swojego matczynego doświadczenia dała mi przestrzeń, bym sama nauczyła się swojego dziecka. Mimo miliona pytań, nie dawała mi gotowej recepty na szczęście. Tego musiałam nauczyć się sama.

Właśnie dzięki temu wszystkiemu jestem teraz tutaj, w moim małym prywatnym raju, gdzie choć życie wcale nie jest usłane różami, to zwyczajnie mogę być sobą. Marzę, by kiedyś, za kilka lat, mój syn mógł powiedzieć to o mnie, ale by tak było, muszę sama zwalczyć u siebie „matkę kwokę”. Tak wiele się muszę jeszcze nauczyć, od Ciebie również, Mamo…
Dziękuję więc wciąż, że jesteś…

2 odpowiedzi do “Dzień Mamy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *