Koniec starego początkiem nowego

Jedni mówią, że niewiele mi trzeba, by w oczach pojawiły się łzy wzruszenia. Inni mówią zwyczajnie: beksa. Ja wiem natomiast, że dzieję się tak wówczas, kiedy coś porusza mnie dogłębnie, kiedy uczucia buzują, a serce próbuje nadążyć za rozumem. I czasem jest to drobiazg, spojrzenie, film, zapach, a czasem coś, co przydarzyło się komuś. Ja jednak wciąż się cieszę, że mam w sobie tą wrażliwość, to takie moje…

Dzisiaj w Szwecji wypada Tjugondag Knut. To dwudziesty dzień od Bożego Narodzenia. Tradycja mówi, że dzisiaj kończy się celebrowanie czasu świątecznego. Postanowiłam więc się dostosować i spakować wszelkie atrybuty, które tak ogrzewały atmosferę w te dni. Zdejmując ozdoby choinkowe, popłynęły mi łzy. Sama się zdziwiłam. Mimo, że w tym roku choroby uprzykrzyły nam ten czas maksymalnie, wciąż jest to bardzo serdeczny, ciepły i rodzinny dla mnie czas, gdzie bliskość i cieszenie się sobą stoją ponad wszystkim. I właśnie choinka ze swoimi zapachem i ciepłym światłem ze staroświeckich lampek jest mi najbliższym symbolem tego czasu. Dlatego tak ciężko się z nią rozstać…

Kiedy pojawiły się łzy, zaprosiłam synka i męża, byśmy razem stanęli przed nią i przyjrzeli się jej po raz ostatni, zapamiętali ten moment do następnych świąt. Wzięłam głęboki oddech i razem zabraliśmy się za pakowanie ozdób. Muzyka dodawała energii, poszło bardzo sprawnie, tańcząc bawiliśmy się wokół drzewka. I dotarło do mnie to, o czym przecież wiem doskonale, co sprawia, że nie boję się zmian. Nawet, jeśli kończy się coś, co uwielbiamy, zaczyna się coś nowego, co przecież może być co najmniej równie dobre. Tak, święta się skończyły, ale zawsze możemy zrobić coś, co równie mocno sprawi, że będziemy czuć się zwyczajnie razem. Przecież wszystko jest w naszych rękach… Postanowiłam więc od razu zrekompensować sobie brak ciepłego światła z lampek choinkowych, zadbać o atmosferę i dalej cieszyć się wolnym dniem. Wszystko jest w nas…

I może niektórzy myślą już o wiośnie, o słońcu, o rowerze, o pąkach na drzewach, czekają na dzień coraz dłuższy. Ja przypominam, że to dopiero styczeń i jeszcze przyjdzie na to czas… Mam to szczęście, że zima w tym roku spisuje się tu na medal, widoki zapierają dech w piersiach, rower można zamienić na skuter, narty, łyżwy czy sanki. Ładuję baterie i cieszę się chwilą…

A Wy, jaki macie sposób na poświąteczne klimaty? Lubicie zimę? Co robicie, by czerpać radość z każdego dnia? Jak dodajecie sobie energii? Chętnie poczytam Wasze komentarze…

A tu jeszcze pozdrowienia od naszego kota, który bez względu na porę roku, obchodzi nasz dom wielokrotnie w ciągu dnia, jakby chciał odstraszyć wszelkie złe moce 🙂

5 odpowiedzi do “Koniec starego początkiem nowego”

  1. Ewcia,ja uwielbiam zimę,białą i mroźną,ale niestety aby taką zobaczyć to chyba trzeba jechać do ciebie.u nas w tym roku śnieg padał dwa razy:na początku grudnia i wczoraj.niestety dziś już nie ma po nim śladu.w Polsce podobnie,a zwłaszcza w naszych rejonach.brakuje mi białych,klimatycznych świąt.tak,wiem,klimat stwarzamy sobie sami,ale śnieg jest cudownym jego dopełnieniem.nie pamiętam kiedy ostatnio były białe święta,naprawdę nie pamiętam🙁

    1. Tu też przez kilka ostatnich lat śniegu było mniej niestety. Wiem, że dodaje uroku, ale znam ludzi, którzy się cieszą, że nie mają śniegu 😉 Zawsze się znajdzie coś, co może nas rozświetlić, trzeba tylko dobrze szukać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *