Z dziennika OchEwci: nie ma dymu bez ognia

Tym, którzy mnie osobiście nie znają winna jestem więcej przykładów na to, że zastosowanie ”Och, Ewcia!” w nazwie bloga jest uzasadnione. Obiecałam sobie więc, że kiedy mnie najdzie dzień, gdy dobitnie przypomnę sobie, dlaczego właśnie tak jest, to podzielę się tym z Wami natychmiast. Takowym mały opis wczorajszego poranka. Brzęczy. A raczej dudni mój najdelikatniejszy …

Kiedy nałóg jest zaletą

Czuję się szczęściarą. Nie, nie będę pisać o mieszkaniu nad jeziorem, o spełnianiu marzeń, czy o rodzinie. Czuję się dobrze, bo spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy wprowadzili mnie w świat książek: w magiczne miejsce dla treningu wyobraźni i wyostrzania zmysłów. Pamiętacie swoje początki? Ja tak… Pierwsza sytuacja związana z czytaniem, którą pamiętam, to zadanie …